Powrót do domu s12

– Z tego, co widzę, nie obeszło się jednak bez emocji – oznajmił, a gdy zobaczył wgniecenia w tylnym zderzaku dodał – Silniejszych emocji.

– Właśnie chciałem cię prosić o zrobienie przeglądu i napraw – odparł chorąży podchodząc do niego – sądzę, że szkielet jest nienaruszony, ale blachy trzeba wyklepać na pewno, tak samo jak połatać kilka kolejnych dziur po kulach.

– Z tym będzie problem – Wilk oparł się o samochód i wkładając dłonie do kieszeni spojrzał na młodszego mężczyznę – wiesz, że robociznę masz za darmo, ale zaopatrzenie głowę mi urwie, jak znowu połatam ci samochód za friko.

– Zajrzyj na tylne siedzenie i bierz ile ci potrzeba – długowłosy wzruszył ramionami uśmiechając się. Mechanik odwrócił się tylko i zajrzał na wspomniane miejsce. Kiwnął głową, otwierając drzwi i zaczął przeglądać zebraną tam broń.

– To wystarczy w zupełności – powiedział wyjmując pistolet i dwa automaty, zatrzymał się jednak spojrzawszy na przednie siedzenie pasażera. – No bez jaj…

Gromisław zaśmiał się widząc jak jego przyjaciel wychodzi z samochodu trzymając w rękach miecz Atlantów.

– Gdzie to dorwałeś? – spytał obracając mieczem w dłoni parę razy i mrucząc pod nosem. – Dobrze chodzi…

– Znalazłem w kolekcji jakiegoś pasjonata, razem z całym pudłem książek i kilkoma innymi rzeczami. Swoją drogą, trzeba będzie tam wysłać ekipę logistyczną, bo koleś miał własną siłkę. Nie licząc nalotu rdzy, utrzymała się całkiem nieźle.

– A mężczyźni jak zwykle się bawią – usłyszeli od strony domu – i można by na obiad wołać i wołać…

Obaj spojrzeli w stronę wejścia do budynku. Stała tam niewysoka, blond włosa mulatka w kwiecistej, niebieskiej sukience przepasanej kuchennym fartuchem.

– Cześć Ann – Chmurny kiwnął jej głową, jednak zatrzymał się na chwilę, widząc jej wzdęty brzuch. Spojrzał wymownie na Wilka.

– Słowo daję, jak kiedyś, nie daj Boże, wyjadę na parę lat, to już się pogubię w liczeniu – powiedział klepiąc mechanika po pokrytym tatuażem ramieniu.

– Odp się, ok? – odparł mu krótkowłosy. – Ósemka to nie tak znowu dużo…

Zwiadowca jedynie popatrzył na niego wymownie, co Wilk skwitował głośnym śmiechem i oddał klepnięcie w ramię, po czym skinął w stronę domu.

– Chodźmy jeść, w tym stanie moja pani nie powinna za długo stać – powiedział ruszając do wejścia. – Samochodem i resztą zajmiemy się później.

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza strona

Powrót do działu Opowiadań