Powrót do domu s10

– Przy jakichś stu milach na godzinę – dorzucił chorąży krzyżując ramiona na piersi. – Stary, żałuj że nie widziałeś jak się ścigała i oganiała od…

– Opowiesz mi później – przerwał mu szybko Kamil i skupił się na kobiecie. – Czy coś sobie pani złamała?

– Nie – odpowiedziała z ulgą – ale nabawiłam się na pewno wstrząsu mózgu, nie wiem jednak czy to wszystko…

– W porządku – lekarz kiwnął głową, po czym spojrzał na drugiego mężczyznę. – Grom, muszę zbadać panią. Wyjdź, proszę.

– Jasne. Odwiedzę Wilka i kwatermistrza. Wpadnij potem to poopowiadam, co widziałem i spotkałem, a jeśli zwolnisz dzisiaj naszą koleżankę to przyprowadź ją, aby odebrała swoje spluwy – powiedział, po czym skinął kobiecie głową. – W porządku Nat, zostawiam cię w dobrych rękach i zobaczymy się później. Trzymaj się.

Uśmiechnął się jeszcze i ruszył do drzwi.

– Poczekaj – powiedziała złapawszy go za rękę. Zatrzymał się i odwrócił z powrotem. Stark, przyciągnęła go mocniej i podniósłszy się trochę pocałowała go w policzek.

– Dziękuję za uratowanie życia.

Chmurny skinął jej głową, uśmiechając się.

– Cała przyjemność po mojej stronie, proszę pani – oznajmił, ruszając ponownie do wyjścia. Kiedy drzwi się za nim zamknęły, doktor Kronosiński przeniósł jeden z parawanów i zasuwając go odciął łóżko od reszty pomieszczenia. Zamknął też ciężkie, drewniane okiennice.

– Zaczynamy? – spytał patrząc na kobietę. Ta bez słowa zsunęła z siebie kurtkę i zaczęła zdejmować koszmarnie poprzerywany fioletowy podkoszulek. Bandaże, które miała na ciele, wymagały wymiany.

– Ciekawy tatuaż – powiedział lekarz patrząc na jej zdrowe ramię. Widniał na nim niewielki czarny nietoperz na tle niebieskiej, stylizowanej kuli ziemskiej.

– Widziałam gdzieś taki symbol – odpowiedziała uśmiechając się – chyba w jakimś komiksie. Spodobał mi się, więc jak kiedyś byłam pijana, to kazałam go sobie zrobić. Byłam na szczęście na tyle przytomna, aby zrobić go sobie na ramieniu, a nie… gdzieś indziej… – parsknęła. Kronosiński również się uśmiechnął.

– W porządku – westchnął po chwili – bierzmy się do pracy…

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza strona

Powrót do działu Opowiadań