Powrót do domu s5

– No, skąd pochodzisz, czym się zajmowałaś, czym interesujesz… i gdzie dorwałaś te armaty? – ostatnie powiedział uśmiechając się i odkładając broń. – Są w idealnym stanie, nawet nie porysowane…

– Pochodzę z Merlin w Oregonie – zaczęła po chwili przymknąwszy oczy, jakby chcąc sobie wszystko lepiej przypomnieć. – Nie znałam swoich rodziców, zginęli podczas Zagłady. Wychowywał mnie dziadek, który był u nas szeryfem przed tym wszystkim. Używał zawsze Colta Pythona i zaczął mnie uczyć z niego strzelać gdy skończyłam dziesięć lat. Teraz mam do takich smykałkę.

– Skoro wszystko wygląda tak ładnie, to co tu robisz? Do Oregonu szmat drogi – spytał nim pomyślał…

– Jak urosłam, to zaczęłam pomagać dziadkowi w pracy, jako zastępca. Wiesz, jaki jest teraz świat, zawsze było kupę roboty, a on nie robił się młodszy. W końcu przeszło cztery lata temu umarł na zawał w czasie strzelaniny i przejęłam gwiazdę szeryfa. Dopiero wtedy miałam dużo okazji do praktykowania strzelania i jazdy motocyklem… – zamilkła na chwile, i Chmurny domyślił się co zaraz usłyszy. – Niestety, dwa sezony temu pościg za kilkoma motocyklistami odciągnął mnie od Merlin, a w tym czasie na miasteczko napadł jeden z oddziałów maruderów z północy. Jak wróciłam, zgliszcza już dogasały. Zebrałam co się dało i ruszyłam na wschód szukać nowego życia. Potem to już pewnie historia, jakich wiele. Związałam się z nieodpowiednim facetem, który ukradł mi wszystko, co miałam i zostawił na pustyni. Na szczęście znalazłam ruiny jakiegoś kościoła, a tam jeden z tych budowanych pod nimi schronów. Klecha był na szczęście człowiekiem życiowym i oprócz biblii i monstrancji trzymał tam też kilka kompletów ubrań, oraz te dwa SW z zapasem amunicji. Potem pewnego dnia w miasteczku ileś mil stąd trafiłam na jednego grubego Azjatę, który coś ode mnie chciał, domyślasz się pewnie co…. Miał paru kumpli do pomocy, na szczęście udało mi się wyrwać jednemu z nich nóż, zdobyć motor i ruszyć w trasę. Jej koniec znasz lepiej ode mnie.

Pokiwał głową.

– Faktycznie, zdarzało mi się już słyszeć podobne historie – powiedział drapiąc się po czole, dodał jednak z uśmiechem. – nie powiedziałaś jeszcze, czym się interesujesz.

Natalie udzielił się uśmiech.

– Jako dziecko lubiłam czytać, potem zostałam typową wiejską dziewczyną. Lubię potańczyć, pośpiewać, pobyć wśród przyjaciół, czasem nawet pohaftować… Obejrzeć jakiś film, czy zrobić coś zupełnie innego – uśmiech znów jej stopniał – niestety, ostatnio miałam na to niewiele okazji…

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza stronaPowrót do działu Opowiadań