Powrót do domu

W domu na obcej ziemi

Pióra Grzegorza Skowyry

II: Powrót do domu

Kiedy odzyskała przytomność, pożałowała. Bolało ją całe ciało, skóra, mięśnie jak i brzuch. Najbardziej jednak głowa. Poruszyła się, próbując rozejrzeć. Ból nasilił się tak, że nie zdołała powstrzymać jęku.

– Postaraj się nie ruszać – usłyszała z oddali. Mówił ze wschodnim akcentem. „Czy to on? Czy mnie w końcu dopadł? Czy to dlatego tak boli?” pytania przelatywały przez jej umysł z prędkością naddźwiękową.

Zamrugała oczami chcąc coś przez nie zobaczyć. Zorientowała się, że leży na plecach pod gołym niebem. Gwiazdy na czarnym, prawie bezchmurnym sklepieniu mrugały uspokajająco. Złoty, migotliwy blask bijący od ogniska dodawał otuchy. Chciała sprawdzić w jakim jest stanie, ale nie była w stanie podnieść głowy. Przekręciła ją tylko i spojrzała w kierunku, z którego dochodził głos. Dostrzegła spowitą w cieniu, niewyraźną sylwetkę. Zrozumiała, że to nie mógł być On… On nie był taki wielki.

– Z tego co wiem, po takim upadku, możesz mieć wstrząs mózgu, dlatego postaraj się na razie nie ruszać – mężczyzna odezwał się ponownie. „Upadku? Jakim upadku?” zapytała w myślach i przed oczami zaczęły wypływać obrazy.

To jak została złapana przez motocyklistów. To jak odebrała jednemu z nich broń, zdołała ukraść motor oraz odzyskać swoje rewolwery. Szaleńczy pościg na szosie obok urwiska, zakończony wstrząsem i… widokiem szybko zbliżającej się ziemi.

Kiedy tylko ten obraz stanął jej przed oczami, poczuła jak buntuje się jej żołądek. Zakrztusiła się, a ciało instynktownie spróbowało przekręcić się na bok. Usłyszała ruch i moment później poczuła czyjeś dłonie robiące to, czego ona sama nie zdołała. Nie miała już żadnych powodów, aby powstrzymywać to, czego organizm od niej wymagał.

Rzyganie pomogło.

Kiedy nieznajomy odsuwał ją trochę od śmierdzącej parującej kałuży ponownie zapadła w ciemność. Tym razem był to jednak tylko zwykły sen…

Kolejna strona

Powrót do działu Opowiadań