I: Sprawiedliwość pogranicza s6

Postanowił bezzwłocznie z tego skorzystać i rozdarł pożółkły trochę karton papierosów dobywając jedną paczkę. Stary Lucky Strike zakopcił niemiłosiernie, Polak zaciągnął się jednak z lubością. Zdawało mu się, że minęły wieki, od kiedy palił ostatnio. Zadowolony, leniwie oparł się o przednią szybę i zaczął palić z ramionami podłożonymi pod głowę.

Był mniej więcej w połowie papierosa, kiedy z budynku dobiegł pierwszy krzyk. Jego uśmiech zrobił się wredniejszy i leniwie odwrócił się aby popatrzeć na dawne i obecne miejsce kaźni. Westchnął, wypuszczając wielką chmurę dymu. Uznał, że reszte dobra obejrzy gdzieś indziej, zasunął więc torbę i wrzucił ją na siedzenie pasażera. Przeciągnąwszy się uprzednio, sam rozsiadł się wygodnie za kierownicą. Stary fotel nawet nie zaskrzypiał pod jego ogromnym ciałem, sfatygowana skóra tylko lekko zatrzeszczała.

Pobudzony przekręceniem kluczyka kilkulitrowy silnik warknął głośno w sposób typowy dla „Amerykańskich Mięśniaków”. Lekkim ruchem ręki kierowca wrzucił jedynkę i nawet nie musiał specjalnie dodawać gazu, aby pół-pancerna bryła ruszyła się z miejsca. Odjeżdżając spod samotnego, zniszczonego domu otworzył jeszcze okno. Nie po to aby nasłuchiwać odgłosów, a aby po chwili wnętrze pojazdu nie było pełne dymu. Stary papieros kopcił niemiłosiernie.

Jezdnia była w niezłym stanie, dzięki czemu spokojnie rozkręcił GTX do pięćdziesięciu mil na godzinę. Gdy cień zabudowań zniknął z tylnego lusterka, Polak rozsiadł się wygodniej, pozwalając odprężyć ciału i umysłowi. Przymknął nawet oczy, nie musząc się martwić o drogówkę, czy ruch z przeciwka.

Kilkadziesiąt mil później teren zrobił się skalisty. Nie był to żaden łańcuch górski, ani nic innego wartego wzmiankowania na krajowych mapach. Wyglądało raczej na zgrupowanie pagórków, w niektórych jednak wyschnięte dawno rzeki wycięły nieprzyjemne zbocza i urwiska. Ponownie, nic specjalnie wysokiego, raptem parę jardów, ale upadek z tej wysokości, czy nawet dachowanie i tak nie byłoby zbyt przyjemne.

Ciemnowłosy kończył właśnie drugiego papierosa, kiedy pewien charakterystyczny dźwięk przykuł jego uwagę. Wystrzał z czegoś ciężkiego, choć odległy przebił się nad warczenie silnika. Po dwóch kolejnych zdołał ustalić kierunek i odległość.

Zmniejszała się.

Po chwili mężczyzna dostrzegł odpowiednie miejsce i skręcił z jezdni, zatrzymując samochód na skraju kolejnego z urwisk. Kilkanaście jardów niżej ciągnęła się w miarę równoległa nitka asfaltu w kształcie litery „U”. GTX zatrzymał się mniej więcej w jej dolnym punkcie dając dobry widok na spory kawałek drogi.

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza strona

Powrót do działu Opowiadań