I: Sprawiedliwość pogranicza s5

– Skubaniec – mruknął długowłosy i rzucił w niego cegłą. Pocisk nie trafił tam gdzie mierzył, zamiast tego odbił się od kolumny rozpryskując trochę odłamków. Gwałciciel stęknął, przerywając na moment starania. Polakowi ten czas wystarczył. Długimi susami dobiegł do próbującego się uwolnić i zdzielił go szerokim sierpowym. Murzyn obwisł na kajdanach bez czucia.

– Kurwa jego mać! – Max i Jeremiah krzyknęli jednocześnie. Kobiety, krzycząc i warcząc szarpnęły za swoje okowy. Ciemnowłosy nie zwrócił już na nich większej uwagi i spokojnie wrócił do drzwi. Zleceniodawczyni popatrzyła na niego pytająco. Pokręcił głową.

– Przeżył, to twardy gość. Wytrzyma długo.

Dziewczyna drgnęła zauważalnie. Bez żadnego słowa wyciągnęła w jego kierunku brudną, sportową torbę. Polak zważył ją w ręku i uśmiechnął się zarzucając ją na ramię. Obrócił w palcach ręku Ka-Bara podając rudowłosej rękojeścią naprzód. Złapała go wprawnie, a jej zabłysły zapowiedzią tego, co czekało jej dawnych oprawców. Mężczyzna nie zdołał powstrzymać uśmiechu.

– Baw się dobrze – rzucił jeszcze na pożegnanie, kiedy minęła go wchodząc do środka. Zamknął za nią drzwi i ruszył przez piaszczyste, porosłe rachityczną trawą podwórko.

Dzień był w miarę chłodny, było mniej niż osiemdziesiąt stopni, wiatr nie wiał jednak zbyt mocno. Kilkanaście jardów dalej zaparkowany był samochodu, nietypowo jak na współczesne czasy wyglądający na sprawny i dobrze utrzymany. Czerwono-czarny Plymouth GTX z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku stał dumnie w popołudniowym, czerwonym słońcu. Nie był to jednak egzemplarz fabryczny.

Duże koła z głębokim bieżnikiem sprawiały wrażenie jakby zdjęto je z traktora , a do karoserii przynitowano metalowe pasy co jasno dowodziły, że przystosowano go do wymagań świata po zagładzie.

Mężczyzna nie wsiadł do środka, zamiast tego wygodnie sadowiąc się na nagrzanej od słońca masce. Zdjął torbę i położył ją na masywnym wlocie powietrza. Uśmiechając się z zadowoleniem rozsunął zamek i zaczął sprawdzać zawartość.

W środku było więcej rzeczy niż się umawiali, nie chciał jednak im jednak teraz przeszkadzać. Rozumiał, że taki akt zemsty, zwłaszcza po tylu latach, jest rzeczą nie tylko osobistą, ale wręcz intymną. Wzruszył więc ramionami, uznając swój zysk. Niespiesznie zabrał się za przeglądanie tego, co zarobił.

Paczka papierosów i benzynowa zapalniczka była pierwszym co wpadło mu w ręce. Nie było to Zippo, ale jak sprawdził miała nad większością z nich największą współcześnie przewagę. Działała.

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza strona

Powrót do działu Opowiadań