I: Sprawiedliwość pogranicza s2

– A skąd ja mam kurwa wiedzieć, durny zasrańcu? – odburknął mu ze złością. – Tkwię w tym samym gównie!

– Co pamiętacie ostatniego? – Alex zapytał szybko, zimnym, uspokajającym tonem. Nie byli nigdy w stanie rozpoznać jego akcentu, wiedzieli jednak, że pasuje on do kogoś mającego atletyczną sylwetkę, dwieście dwadzieścia funtów wagi i prawie siedem stóp wzrostu.

Zmotywowani pytaniem wytężyli szare komórki próbując sobie przypomnieć ostatnie wydarzenia.

– Hmm… To jak piliśmy z tym wielkim Polaczkiem – powiedział w końcu Max.

– Tak, dokładnie! Chyba w ogóle nic nie ruszało tego zasrańca! ile on piw wypił? Siedem? – zawtórował mu Jeremaiach potrząsając łysą głową. W efekcie przypominał trochę myszy albo wiewiórki z kreskówek. Nawet fizjonomię miał do tego pasująca.

– Ja również jego pamiętam ostatniego – zakończył Murzyn, kompletnie ignorując pytanie kumpla. Max szybko dodał dwa do dwóch.

– To znaczy, że albo on nas udupił albo tak się schlaliśmy, że udupił nas ktoś inny.

– A co tu robią te dupy? – spytał Jeremiah patrząc na nie. Pozostali spojrzeli po sobie i jedynie wzruszyli ramionami, co wywołało u Maxa syk bólu. Alex zacisnął tylko mocniej szczęki. Kobiety jakby przeczuwając, że o nich mowa zaczęły się poruszać.

– Pobudka dziewczyny! – wrzasnął Max – Musimy się zbierać z tego pierdla!

Jeszcze nim skończył mówić, zebrał się w sobie i szarpnął za łańcuch. Osiągnął tyle, że barki zabolały go mocniej. Mimo to próbował dalej. Kumple dołączyli do niego.

– Nie trudźcie się – dobiegło nagle z cienia pod ścianą, czemu towarzyszył kolejny nieprzyjemny, metaliczny zgrzyt. Głos był głęboki i miał wyraźnie wyczuwalny obcy akcent. Cała piątka od razu wlepiła wzrok w miejsce, z którego dochodził. Ze stukotem ciężkich buciorów z mroku wyłonił się potężnie zbudowany mężczyzna. Był znacznie niższy od Alexa, na oko o ponad stopę, ale mocna, muskularna sylwetka z szerokimi barami i wąskim pasem sugerowała wagę w okolicy nawet dwustu pięćdziesięciu funtów. Ubranie miał solidnie utrzymane, choć spodnie już mocno przetarte. Czarny podkoszulek z fantazyjną wariacją na temat loga Sił Specjalnych US Army wyglądał za to zaskakująco świeżo. Był tylko o rozmiar za mały.

Zebrane na karku długie, ciemne włosy i zarost na szerokiej twarzy były ostatnim co więźniowie potrzebowali, aby rozpoznać w nim osobę, z którą ostatnio pili.

– Czego, kurwa?!

– Ty popierdoleńcu, wypuść nas!

– Urwę ci jaja, kutasie!

Kolejna strona

Poprzednia strona

Powrót do działu Opowiadań