Krew na piórach s4

Nie wiedziała ile czasu minęło. Godziny? Dni? A może lata? Ocknęła się jednak z dziwnego letargu. Usiadła, miło zaskoczona, że nie czuje zmęczenia, ani bólu. Niemoc jednak pozostawała, co wywołało jej konsternacja. Nie czuła zupełnie swoich sił, a mimo to zdołała usiąść.

Rozejrzała się chcąc zorientować gdzie się znajduje i spojrzała wprost w swoją zamarzniętą, martwą twarz.

Krzyknęła i odskoczyła jak oparzona. Opadła na śnieg kilka metrów dalej. Ten nie ugiął się pod nią, nawet nie zaskrzypiał. Nic nie rozumiejąc spróbowała rozgarnąć go rękami, ale jej palce wniknęły w biały puch nie zostawiając śladu. Wiedziona nagłym, przerażającym odczuciem sięgnęła ku najbliższemu drzewu i krzyknęła znów, gdy jej palce wsunęły się w zamarznięty pień.

– Ja… ja… – wybełkotała kompletnie rozbita, na poły ciesząc się i dziwiąc, że słyszy własny głos.

– Nie żyjesz – odpowiedział jej ktoś z boku. Poderwała głowę i spostrzegła starego, barczystego mężczyznę o ciepłych oczach, ale surowym, zarośniętym obliczu. Miał na sobie staromodny strój zwieńczony pysznym niedźwiedzim futrem.

Poczuła natłok myśli, huragan emocji, strachu, nadziei. Mężczyzna nie popędzał jej, obserwując swymi krzepiąco ciepłymi oczami. W końcu lekko ochłonęła i zdołała się jakoś pozbierać.

– Czy… czy ty jesteś świętym Piotrem? Czy to tak wygląda raj?

Mężczyzna uśmiechnął się pod zarostem, ale ku jej przerażeniu pokręcił przecząco głową. Odezwała się od razu nie dając mu dojść do słowa.

– Czy jesteś… a to jest… – słowa „szatan” i „piekło” nie chciały przejść jej przez usta.

– Nie. Nie jestem nikim z twoich chrześcijańskich wierzeń. Nie musisz się mnie obawiać, nawet gdybym chciał ci coś zrobić, to nie mam takiego prawa. Wasz chrzest uczynił twoją dusze należną do Jehowy i tylko on decyduje co się z nią stanie. Lub ty… – dodał ostatnie uśmiechając się lekko. – Zapomniałem jednak o dobrych obyczajach. Jestem Sędziwój Czciborowic, witaj w moim domu.

Skłonił się lekko, obdarzając zmarłą miłym uśmiechem.

Kolejna strona

Poprzednia strona

Pierwsza strona

Powrót do działu Opowiadań

Wersja audio