Cień w ciemności

OKŁADKA

Cień w ciemności

pióra Grzegorza Skowyra

Dach był dziurawy. Nie tyle nieszczelny, co ziała w nim spora wyrwa. Dało się przez nią dostrzec granatowy aksamit nocy i diamenty gwiazd. Początkowo Magdalena uśmiechnęła się na ten widok. Te mrugające światełka zawsze się jej podobały, były takie…

Nagle jej oczy rozszerzyły się i usiadła gwałtownie. Wzrokiem zaszczutego zwierzęcia zaczęła się rozglądać. Przypomniała sobie, że nie zasypiała pod rozwalonym dachem, że spotkała kogoś… lub raczej coś. Serce zamarło w niej na jedno wspomnienie tej trupiobladej twarzy i świecących zielenią oczu. Wyuczone i zasłyszane opowieści jasno wyjawiły jej co napotkała.

Poczuła duszność, gorąco i zimno jednocześnie, gdy jej serce ożyło w szaleńczym tempie. Chciała krzyknąć, ale w ostatniej chwili złapała się za usta. Rozejrzała się jeszcze raz i uznała, że jest sama.

Wampir przyniósł ją do zdewastowanego kościoła. Rozpoznała to bez trudu, choć ściany zostały ogołocone, ławy i konfesjonały porozbijane, a w miejscu witraży ziały tylko nagie dziury. Zdała sobie sprawę, że leży na ołtarzu i aż się wzdrygnęła na takie świętokradztwo.

Zsunęła się na podłogę najciszej jak potrafiła. Skrzywiła się, gdy nadepnęła bosą stopą na śmieci, drzazgi i gruz, ale zmusiła się aby nawet nie jęknąć. Jeśli jej porywacz miał być gdzieś w pobliżu, to nie chciała aby dowiedział się, że nie śpi.

Na próżno.

– A, więc wróciłaś z krain snów – odezwał się melodyjny, męski głos. – O czym śniłaś?

Dochodził bezpośrednio znad niej. Jakby walcząc ze sobą, uniosła głowę aby spojrzeć i teraz już nie zdołała się powstrzymać. Krzyknęła.

Na suficie przy tabernakulum kucał mężczyzna o starannie zebranych siwych włosach, mający na sobie piękny, choć już od dawna niemodny płaszcz. Jego stopy opierały się o sklepienie znacznie pewniej niż jej rozdygotane o podłogę, ale jeszcze straszniejsze było dla niej to, że włosy potwora opadały na ramiona, zamiast wisieć ku podłodze. Umysł Magdaleny buntował się przeciw jawnemu gwałceniu praw rządzących światem.

Kolejna strona

Powrót do działu Opowiadań