Cień w ciemności s2

Zacisnęła pięści i zamknęła oczy tak mocno, że aż zobaczyła kręgi pod powiekami. Za wszelką cenę chciała się obudzić z powrotem w rodzinnym domu. Miała tyle planów, tyle marzeń. Nie chciała tu umierać. Nie dziś. „Matko Boska, nie dziś!”

Jutro…jutro przecież miał być jej ślub. Miała w końcu poślubić Antosia, zostać żoną młynarza i nie musieć już nigdy tyrać w polu, tylko zajmować się miłością i dziećmi. A tak bardzo lubiła dzieci. Tak bardzo chciała się teraz obudzić. Tak bardzo… Uniosła powieki, modląc się, aby potwór nie siedział już na suficie…

Spojrzała wprost w świecące zielenią oczy, bo stał o krok od niej.

– O czym śniłaś? – Spytał uśmiechając się ponownie. Magdalena już nie krzyknęła, a wrzasnęła z przerażenia. Szarpnąwszy się do tyłu, nie zważając na gruz i drzazgi wbijające w pięty, ruszyła do daremnej ucieczki…

Kolejna strona

Poprzednia strona

Powrót do działu Opowiadań